Pięciokrotna niespodzianka
– Cześć, tu Iwona, co robisz?
– Cześć. Jaka Iwona? – zapytałem, bo parę moich koleżanek miało to imię, lecz tego głosu nijak nie mogłem dopasować do osoby.
– Iwona F. nie poznajesz?
– Aaaaa, Iwonka… wieki nie słyszałem twojego głosu, więc się nie dziw.
– Dobra, dobra… zapomniałeś o mnie.
– Wcale nie, ale nie spodziewałem się, że po tylu latach się odezwiesz…
– Tak się składało i nie składało… ale chcę to teraz nadrobić i… spotkać się, pogadać, no wiesz… powspominać stare dzieje…
– Ale Iwona, nie myśl czasem, że się wykręcam, lecz jestem po długim dyżurze i właśnie obudziłaś mnie z jego odsypiania.
– Sorki – trajkotała po swojemu – ale zależy mi na tym spotkaniu dzisiaj, koniecznie! – podkreśliła ostatnie słowo z naciskiem.
– Noooo… – zawiesiłem głos.
– Nie mów, że straciłeś swoją dawną werwę i zapał do imprez ze mną.
Nie dość, że mnie budzi z błogiego odpoczynku, to jeszcze bierze mnie pod włos swoim gadaniem. Praktycznie to się obudziłem całkowicie, ale jakoś nie byłem do końca przekonany, czy aby na pewno chcę teraz spotkać się z nią. Co prawda w dawnych latach to były szalone imprezy z Iwoną, upojne, seksowne, takie nietypowe… taka już była. Moje myślenie przerwał mi nie znoszący sprzeciwu głos w słuchawce:
– Zbieraj się w sobie, i przychodź, wszystko jest, co powinno być, a nie pożałujesz… czekam!
– Ale daj mi jakąś godzinkę na doprowadzenie się do ładu…
– OK, to do zobaczenia… aaaaa, jeszcze coś… jestem u Mariolki… czekamy! – i zakończyła rozmowę.
Poczłapałem do łazienki przygotować się do spotkania. Nie zdziwiło mnie, że jest u Marioli, zawsze się kolegowały i imprezowały… ja też przeżyłem kilka wspaniałych spotkań z nią parę lat wcześniej… tak rozmyślając szykowałem się na imprezkę. Wreszcie byłem gotów i wyruszyłem na spotkanie z dwoma dawno nie widzianymi kochankami. Pojawiłem się o czasie przed jej domkiem, zadzwoniłem do drzwi… po chwili otwarła mi je właśnie Mariola. Ciut mnie zatkało na jej widok (a nie widziałem jej chyba z pięć lat)… nowy kolor włosów, dobrze zrobiony makijaż, gustowna sukienka – szyk i elegancja w każdym calu.
– Chodź, jakże się cieszę że widzę cię po tylu latach – powiedziała, cmoknęła mnie w usta i pociągnęła za rękę do salonu. – Reszta ludków też się ucieszy na twój widok.
„Jaka reszta” pomyślałem i po chwili zobaczyłem ową „resztę”. W salonie oprócz Iwony siedziały także Basia, Jolka i Marysia. Ze wszystkimi nimi wcześniej stosunkowałem się wielokrotnie, ale nie spodziewałem się spotkać ich dzisiaj wszystkie na jednej imprezce. Nie zawsze przecież darzyły się sympatią, a nawet czasami rywalizowały o koleżeństwo ze mną. A tu razem. Coś jest nie tak, myśli tłoczyły się w mojej głowie.
– Pewnie dziwisz się takim składem babeczek – przerwała moje rozmyślania Iwona. – To nie jest przypadkowe spotkanie, to rozmyślny spisek na ciebie.
– Mam się już zacząć bać – zażartowałem.
– Chyba nie, ale to zależy od ciebie. A na razie musisz wypić „karniaka”!
Basia podawała mi równocześnie pełną szklankę whisky. Zauważyłem, że dziewczyny już jedną butelczynę opróżniły, a d**ga była do połowy pusta. Szklanka ze złocistym płynem, w którym pływały kostki lodu przyjemnie chłodził dłonie… Pij, bo się zagrzeje – usłyszałem, „Raz kozie śmierć” pomyślałem i przytknąłem chłodną szklankę do ust. Schłodzony płyn zaczął wlewać się do ust i dalej. Przyjemne ciepło po chwili zaczęło wypełniać moje wnętrze i rozchodzić się po całym ciele.
– Powiedzcie mi, jak to się stało, że spotkałyście się właśnie w tym zestawie – zapytałem Iwony.
– Wiesz, pomyślałyśmy, że fajnie byłoby się spotkać, znaczy się my, dziewczyny, z którymi spałeś i seksowałeś się… a jak już do tego doszło, to stwierdziłyśmy, że brakuje głównego sprawcy – czyli ciebie… no i zadzwoniłam… i jesteś z nami wszystkimi… myślę, że nie masz nam tego za złe!
Nie zaprzeczyłem, bo fajnie było widzieć dziewczyny (a dzisiaj to już kobiety) z którymi cos mnie kiedyś łączyło, z którymi spędzałem szalone chwile pełne seksu i namiętności.
Rozpoczęły się wspólne wspominki. Dziewczyny rozluźnione wypitą wcześniej flaszką gadały jedna przez d**gą, bez skrępowania opowiadały i wspominały różne sytuacje jakie zaistniały między mną a nimi. Atmosfera zaczynała się rozluźniać, a jednocześnie seksualnie zagęszczać, bo opowiastki były szczegółowe, a ja czułem się jak na przesłuchaniu lub jakbym oglądał moją sex-kronikę. Te wspomnienia zaczynały budzić we mnie erotyczne pożądanie. Widząc wokół siebie moje dawne kochanki, słysząc ich wspomnienia wspólnych chwil mój kutas zaczął się prężyć. Dziewczyny na pewno to zauważyły, bo ich opowiastki zaczęły być coraz bardziej frywolne, a ich wzrok bardzo często błądził po moim kroczu, gdzie przez spodnie widać było, że reaguję prawidłowo na ich sprośne zaczepki.
Atmosfera w salonie zaczynała być gorąca nie tylko z powodu wypitego *******u. Wszystkie dziewczyny zachowywały się bardzo swobodnie, a mnie udało się zauważyć, że trzy z nich są bez majtek. Ich obcisłe bluzeczki uwydatniały ich piersi, a w miarę różnych opowiadań ich brodawki wydatnie się powiększały wskazując na rosnące podniecenie. Wszystkie kusiły swoimi wdziękami, strojem, zachowaniem, rozmową. Co rusz któraś z nich przechodząc obok mnie muskała ręką lub piersiami moje włosy. Ich bluzeczki co rusz zaczynały być bardziej rozchełstane, odsłaniając biustonosze lub też ich brak. Łagodna muzyka sącząca się w tle nastrajała. Kolejny toast wzniosła Basia:
– Za naszego wspólnego kochanka, który teraz jest z nami!
– I którego za chwilę wspólnie zgwałcimy – dodała z uśmiechem Mariola.
Oj, niedobrze, niedobrze… chcą się zemścić za te chwile przyjemności, które wspólnie z każdą z nich przeżyłem. Myśli tłoczyły się w mojej głowie.
– Chcemy jeszcze raz przeżyć z tobą te wspaniałe chwile – dodała Marysia. – Dzisiaj, z nami wszystkimi, tu i teraz… a teraz wypijmy i zacznijmy wreszcie te imprezę, bo ja już nie mogę się doczekać, kiedy znowu poczuję jego kutasa w mojej cipce…
– Za seks z tobą – powiedziały chórem.
Teraz to już się przestraszyłem nie na żarty. Z dwoma lub trzema dałbym radę… ale ich jest pięć a ja jeden. Czy dam radę?
W rytm muzyki ich ciuszki kolejno zaczynały lądować wokoło gdzie popadło, tak że wkrótce wszystkie były nago. Jedynie ja nadal byłem w pełnym ubraniu. To jakiś sabat kochanek, pomyślałem, ale na dłuższe zastanawianie się nie miałem czasu, gdyż obstąpiły mnie wokoło i zaczęły rozpinać guziki, paski, zamki i zdejmować ze mnie to, w co byłem ubrany. Zostałem jedynie w spodenkach, których mocne wybrzuszenie dobitnie wskazywało na podniecenie i sterczącego penisa. Basia jednym ruchem zdarła je ze mnie. Kutas uwolniony ze spodenek wyskoczył jak z procy i sterczał w całej okazałości. Patrzyły na niego pożądliwym wzrokiem stojąc naprzeciwko mnie.
– Muszę się napić – powiedziałem i po chwili Basia podawała mi kolejną porcyjkę whisky. – Za was, dziewczyny – wzniosłem toast – i za wasze piękne nagie ciałka.
Uśmiechnęły się i przytuliły do mnie. Czułem każdą z nich z osobna i razem.
– Zanim przyszedłeś wymyśliłyśmy zabawy, żeby cię sprawdzić – powiedziała Iwona. – Zastanawiałyśmy się, czy nas dobrze pamiętasz… Zgadasz się?
Jakżebym nie miał się zgodzić – pięć byłych kochanek i ja, to przekraczało najśmielsze marzenia. W głowie kłębiły mi się myśli, jakie to ma być sprawdzanie… będą przepytywać, co pamiętam z dawnych czasów!
– Zanim zaczniesz quiz musisz się rozebrać – powiedziała Mariola.
Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać. Migiem zrzuciłem z siebie ciuchy i stanąłem przed nimi nago. Sytuacja już mnie wystarczająco porajcowała, tak że mój kutas sterczał w gotowości. Basia podeszła do mnie od tyłu i zawiązała mi oczy czarnym szalem. Co to będzie dalej?, pomyślałem i w odpowiedzi usłyszałem jak Jolka powiedziała: „dziewczyny, teraz my się rozbieramy”, a po dłuższej chwili dodała: „ a ty nie używając wzroku i rąk musisz zgadnąć, która jest którą”. Oj, jak to zrobić skoro ich nie widzę, ale poczułem na ramionach dłonie, które zmusiły mnie do klęknięcia, a potem popychały na kolanach w przód, ręka skłoniła moją głowę w przód i do mój nos poczuł zapach i ciepło bijące od cipki. Skronie otarły się o czyjeś uda, a usta dotknęły wilgotnych warg. Już widziałem, jak ma wyglądać to sprawdzanie. Natychmiast mój język rozpoczął wędrówkę po gorącej i wilgotnej czyjejś cipce. Sprawdzałem językiem i wargi, i guziczek, i otworek, a w myślach dopasowywałem smak i kształt tejże cipki do osoby. Coś mi tam świtało, czyja może być. Ręce schwyciły mnie ponownie za głowę i nakierowały na następną – smakowała inaczej, miała inny kształt i wielkość, ilość śluzu była ogromna, a buchający z wnętrza żar utwierdził mnie w domyśle – byłem pewien… Marysia – powiedziałem i usłyszałem ciche oklaski. Dłonie przesunęły mnie do następnej – przejechałem językiem w górę i w dół, zatoczyłem nim okrąg i powiedziałem – Jolka… rozległo się ciche „brawo” i już miałem przed nosem kolejną. Czułem pięknie i dokładnie wydepilowana cipkę, łechtaczka była twarda jak skała, wargi układały się w motylka, bo były dosyć spore. Od razu wiedziałem, że to Iwona, ale nie chciałem się pozbawiać zbyt szybko przyjemności dokładnego wylizania tej słodkiej norki, tych motylków i robiłem to długo, pomrukując, jakbym nie wiedział, czyja ona jest. Słyszałem powyżej przyspieszone posapywanie, a ja dalej czyniłem sumiennie swoją penetrację. Moja pała sterczała solidnie… już trzy cipki wylizałem, a on w żadnej jeszcze się nie zagłębił… cóż, najpierw quiz, a potem może zanurkuje w którejś szparce. Oderwałem głowę i powiedziałem: „to Iwona”. „Zgadza się”, usłyszałem głos Marysi.
Trzy cipki rozpoznane, mam z górki, pomyślałem i wsunąłem język i nos w kolejną szparkę. Międliłem językiem w to w tę, to w tamtą stronę i nijak nie mogłem rozpoznać, mimo że spenetrowałem wszelkie zakątki. Mogę przypomnieć sobie pierwszą cipeczkę, spytałem i po chwili pomocna ręka nakierowała moją głowę w d**gą stronę. Przejechałem językiem w górę i w dół, jeszcze parę razy po mocno sterczącej teraz łechtaczce i już byłem pewien – „to jest Basiowa cipka, a na logikę ostatnią powinna być Mariolki, ale coś mi tu nie pasuje…”
Zdjęły mi opaskę na oczy… O rety, cóż to był za przepiękny widok… na kanapie pięć nakierowanych w moją stronę cipek, lśniących wilgocią i moją śliną, rozwartych i pokazujących ich wnętrze norek. Dowiedziałem się, dlaczego nie rozpoznałem szparki Marioli – zrobiła sobie plastykę, zmniejszyła to i owo, zwęziła… no i nie rozpoznałem. Byłem dumny, że po tylu latach potrafiłem tylko zapachem, smakiem i językiem rozpoznać cipki moich dawnych kochanek, które przecież dawniej wielokrotnie lizałem i ssałem, a czas robi swoje.
Rozsiadłem się w fotelu, dziewczyny nalały mi szklaneczkę whisky, podały i powiedziały, że solennie zasłużyłem, i że to dla ducha przed kolejnym zadaniem, jakie mnie czeka. Dumny jak paw z dobrze spełnionego zadania rozkoszowałem się zimnym napitkiem, wskazując sterczącym penisem na sufit. Dziewczyny otoczyły mnie wiankiem… co rusz któraś dotykała go, a to potarmosiła za woreczek, a to ściągnęła skórkę odsłaniając lśniący od śluzu łebek, a to ścisnęła mocno w dłoni aż żyły na nim robiły się grube jak powrozy i kolor zmieniał się w purpurę, a to któraś musnęła go czubkiem języka, a to cmoknęła w czubeczek…
– Już czas na twoje kolejne zadanie-sprawdzenie – powiedziała Basia – tylko musisz podejść do stołu…
Wzięły mnie pod ręce i podprowadziły do stołu, posadziły na krześle, które wsunęły tak głęboko, że dotykałem piersiami do blatu, zarzuciły duży obrus na wierzch, tak że zakrywał cały stół aż do podłogi.
– Będziesz musiał zgadnąć, która robi ci loda, a żebyś nie podglądał znowu zasłonimy ci oczy – wyszeptała mi w ucho Jolka i po chwili opaska na powrót zasłoniła mi świat i pogrążyłem się w ciemnościach. Usłyszałem jakieś poszeptywania i chichoty, a za moment czyjeś usta objęły czubek mojego kutasa i usłyszałem głośne cmoknięcie…
(ciąg dalszy nastąpi…)